Polisolokaty – czy da się na nich zarobić? Skąd taka popularność lokat z polisami ubezpieczeniowymi?
Jesteś tutaj: Home \ Blog \ Polisolokaty – czy da się na nich zarobić? Skąd taka popularność lokat z polisami ubezpieczeniowymi?
sposób na zysk polisolokata
31 stycznia 2019 - 14:37, dodał: , w Blog, Brak komentarzy

Zaoszczędzonych pieniędzy nie warto trzymać w przysłowiowej „skarpecie” – natomiast warto je zainwestować tak, aby zgromadzony kapitał przynosił zysk. W tym celu należy wybrać stosowny produkt inwestycyjny. Współcześnie ich wybór jest ogromny, a skorzystanie z konkretnego rozwiązania uzależnione jest przede wszystkim od sumy zgromadzonych środków oraz planowanego okresu oszczędzania. W każdym razie dużą popularnością cieszą się różnego rodzaju lokaty, kuszące klientów przede wszystkim oprocentowaniem oraz elastycznością w zakończeniu okresu oszczędzania. Swego czasu wielu konsumentów wykupiło polisolokaty, które – jak się później okazało – stanowiły produkt niezwykle niebezpieczny. Stąd warto zapytać, czy ich posiadacze rzeczywiście mają szansę zarobić na polisach z ubezpieczeniem?

Polisolokata – szansa, czy zagrożenie?

Polisolokaty – a właściwie umowy ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym – łączą w sobie elementy typowej umowy ubezpieczenia z instrumentami inwestycyjnymi. Dzięki temu, do 1 stycznia 2015 roku, możliwe było omijanie podatku dochodowego od dochodów kapitałowych, którego wprowadzenia przez kilkunastu laty stało się główną przyczyną powstania polisolokat. Do tego czasu lokata z polisą ubezpieczeniową jawiła się jako świetny sposób na zainwestowanie pieniędzy, tym bardziej, że ubezpieczyciele przeważnie oferowali dużo wyższe oprocentowanie niż banki. Zakładanym sposobem na zysk z polisolokaty było właśnie połączenie oszczędności podatkowych z wysokim oprocentowaniem zainwestowanych środków. W czym więc tkwi problem z polisolokatami?

Z punktu widzenia konsumenta, który zainwestował swoje środki w tego typu produkt – mówiąc kolokwialnie – „wszystko szło dobrze” do momentu przedterminowego zerwania umowy. Wówczas okazywało się, iż ubezpieczyciel potrąca sobie większą część wpłaconych środków z tytułu opłaty likwidacyjnej i innych kosztów administracyjnych. Oczywiście mechanizm ten został zawarty w umowie ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, jednak – wbrew obowiązującemu prawu – ubezpieczyciel nie poinformował o tym konsumenta przy podpisywaniu umowy. W konsekwencji klienci, którzy zdecydowali się na wcześniejsze zerwanie polisolokaty odzyskiwali tylko niewielką część zainwestowanej gotówki. Co więc można zrobić w takiej sytuacji?

Przeważnie bez sądu się nie obejdzie

Przede wszystkim należy podkreślić, iż sam fakt podpisania umowy – także inwestycyjnej – nie oznacza jej automatycznej ważności. W wielu przypadkach kontrakt można podważyć. W przypadku umów zawieranych z konsumentami – a do takich należy zdecydowana większość polisolokat – niezwykle istotne znaczenie ma, czy przedsiębiorca nie zawarł w nich tzw. klauzul niedozwolonych (abuzywnych). Zgodnie z Kodeksem cywilnym są nimi nieuzgodnione indywidualnie z konsumentem postanowienia (wprowadzane do umowy np. z jej wzorca), które kształtują jego położenie w sposób sprzeczny z prawem oraz rażąco naruszając jego interesy. Stwierdzenie przez sąd abuzywności postanowienia umownego prowadzi do wyłączenia jego stosowania. Natomiast, jeżeli bez klauzul niedozwolonych nie jest możliwe dalsze wykonywanie umowy, stwierdza się jej nieważność w całość.

W każdym razie – co jest kluczowe dla posiadaczy polisolokat – wszelkie transakcje dokonane na podstawie klauzul niedozwolonych są traktowane jako świadczenie nienależne, a więc tym samym podlegają zwrotowi. Stąd też kluczową kwestią w walce z ubezpieczycielami sprzedającymi polisy z ubezpieczeniem jest właśnie wykazanie abuzywności postanowień umowy regulujących kwestie pobierania opłat likwidacyjnych, czy administracyjnych. Orzeczenie przez sąd ich niedozwoloności oznacza konieczność oddania przez ubezpieczyciela środków zatrzymanych na jej podstawie. Warto pamiętać, że dotychczasowe orzecznictwo sądowe jest korzystne dla konsumentów, stąd wytoczenie powództwa ubezpieczycielowi daje dużą szansę na wygraną.
Biorąc pod uwagę całość powyższych uwag można powrócić do pytania, czy na polisolokatach da się zarobić? Niestety bardzo trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi na pytanie. Wydaje się, że jedyną szansą na zysk przy takiej formie inwestowanie jest wykonywanie umowy przez cały okres, na jaki została zawarta. Jej rozwiązanie, zwłaszcza w pierwszych latach „oszczędzania” prawie zawsze kończy się utratą środków na opłaty likwidacyjne i inne koszty.

About author:

Comments are closed here.